1. Start po raz wtóry 2011-08-27 16:17:29

Kiedyś był tutaj blog. Tutaj, czyli pod kaczuchowem.
Blog trwał lat kilka. Potem przepadł, w szale odcinania rzeczy niepotrzebnych.

Teraz, trochę mądrzejszy, choć niewiele, zaczynam pisać znowu.
Nie silę się nawet na określenie tematyki, stylu, myśli przewodniej.
Nawet nie dlatego, żebym czegoś nie przeczuwał. Przeczucie to, gdy zwerbalizowane - jest tak banalne, tak wyświechtane, tak nadużywane, że lepiej zasunąć kurtynę milczenia. Wstydu sobie oszczędzić. Coś jak pan Kmicic.

Pierwsza rzecz, z którą chciałbym się zmierzyć, to stwierdzenie, że o wiele łatwiej jest pisać co ślina na język przyniesie. Opisywać swoje impresje, emocje na temat lub bez tematu. Oczywiście - wymaga to pewnych elementarnych umiejętności, lecz jest stosunkowo proste.

Rzeczą trudniejszą jest ukierunkowanie swoich myśli. Podjęcie refleksji na zadany temat. Jasne przedstawienie swojego zdania, swoich spostrzeżeń na pewien z góry określony wycinek rzeczywistości. To wymaga pewnej gimnastyki umysłu. Dyscypliny. Myślenia. Tak na marginesie - bardzo jestem ciekawy kto wymyślił to "myślenie nie boli". Owszem, boli. I to bardzo.

Podsumowując wstęp i jednocześnie wyrażając swoje pobożne życzenia na temat zawartości tego bloga - chciałbym, żeby mniej było ochów i achów nad moim bieżącym stanem emocjonalnym i duchowym. Chciałbym złapać szerszą perspektywę niż czubek własnego emo-duchowego nosa. Indywidualny dialog i przygoda z Bogiem jest w porządku.  Dostrzeżenie szerszego kontekstu, popatrzenie na Rzeczywistość w oderwaniu od swoich tymczasowych nastrojów też jest w porządku. Niech akcent będzie na to drugie.
No i będzie też, siłą rzeczy o Bogu jak widać. Przed tym nie ma ucieczki.

Pozdrawiam wszystkich, którzy wpadli. See you someday ;)

skomentuj (1)

Księga Gości